Bali, Indonezja

Można powiedzieć – podróż życia. Jako, że nie zorganizowana przez mnie – zdecydowanie za mało czasu na wchodzenie w boczne uliczki, podglądanie życia codziennego, a nie fasady zbudowanej przy głównych ulicach. Dopiero po powrocie obejrzałam w TV reportaż o małżeństwie, które zwiedziło różne egzotyczne miejsca na własną rękę, i nigdzie (w tym na Bali) nikt ich nie napadł, nie ograbił, a wręcz przeciwnie – spotykali się z dowodami sympatii.

Podróż z przygodami – zaczęła się od zagubionego paszportu we Frankfurcie, a skończyła złamaną ręką (ale o tym dowiedziałam się dopiero po powrocie do kraju) pod koniec wyjazdu.

Polska

Misz-masz fotografii z różnych wypadów po kraju.

 

Comments are closed.